Przypadki i zła sława polskiego

Przypadki i zła sława polskiego

Joanna Pasek

Każdy język ma w sobie coś, co spędza sen z powiek osobom, które zapragnęły się go uczyć. W jednym języku będą to irytujące przedimki, w innym onieśmielające czasy, a w jeszcze innym niemożliwe do wypowiedzenia dźwięki czy przerażająco skomplikowany system znaków. 

W języku polskim nie mamy przedimków, nie cierpimy też na nadmiar czasów, nawet z fonetyką można sobie poradzić... w końcu 😉 I byłoby tak pięknie, gdyby nie przypadki. To dzięki nim, a raczej przez nie polski zyskał opinię języka mało przyjaznego uczniom. Onieśmielające tabele, przytłaczająca ilość końcówek oraz liczne wyjątki i alternacje skutecznie zniechęcają do nauki polskiego nawet tych najbardziej zmotywowanych. 

 

Odmiana przez przypadki, jaka jest, każdy widzi...

No właśnie, jaka? Z perspektywy ucznia skomplikowana i zupełnie niepotrzebna. Ale przecież nie może być tak źle! Na pewno jest coś pozytywnego na temat deklinacji, co moglibyśmy powiedzieć naszym uczniom. To prawda, jest taka jedna informacja ... w polszczyźnie mamy tylko siedem przypadków. Przecież mogło ich być zdecydowanie więcej 😉

I to by było na tyle, jeśli chodzi o pozytywne informacje... No dobra, jest jeszcze jedna, taka na wpół dobra wiadomość na temat odmiany przez przypadki, którą można podzielić się z uczniami. Część końcówek rzeczowników i przymiotników powtarza się w różnych przypadkach. Tylko czy to aby na pewno dobrze?  Z jednej strony jest to jakieś ułatwienie dla uczniów - mniej końcówek do zapamiętania. Z drugiej strony taka powtarzalność końcówek sprawia, że wszystko zaczyna im się mieszać.

Fakt, że przez przypadki odmieniają się rzeczowniki i zaimki osobowe  oraz przymiotniki, a także  imiesłowy przymiotnikowe, jest dla każdego ucznia szokujący, ale w końcu się z nim oswaja. Kiedy jednak po raz pierwszy odkrywa, że przez przypadki powinien też odmieniać liczebniki, przeżywa chwile zwątpienia w sens dalszej nauki. Pokusa, aby rzucić polski w diabły i zacząć się uczyć jakiegoś "normalnego" języka jest często trudna do odparcia. Naszym więc zadaniem jest ułatwić i uprzyjemnić uczniom kontakt z deklinacją na tyle, na ile jest to możliwe. Warto też wcześniej pozamykać w sali okna i drzwi... tak na wypadek, gdyby jednak ktoś chciał uciec 😉

 

Jak odmieniać rzeczowniki przez przypadki? Krótki przegląd przypadków i trudności, które powodują. 

Pora bliżej przyjrzeć się naszej parszywej siódemce i kłodom, jakie rzucają  pod nogi naszym uczniom. 

 

Mianownik

Pierwszy i najważniejszy, można by rzec król przypadków gramatycznych. Bez niego ani rusz. Wprowadza rodzaje, pokazuje wykonawcę czynności, nazywa rzeczy i prezentuje osoby. W liczbie pojedynczej nie sprawia uczniom większych problemów, liczba mnoga też nie jest najgorsza, oczywiście z wyjątkiem rzeczowników męskoosobowych. Te, jak mówią niektórzy moi uczniowie, to prawdziwy "hard - core" 😉

Więcej o mianowniku znajdziecie tutaj: Mianownik - król polskich przypadków

 

Dopełniacz

Niekwestionowany mistrz trudności. Już od samego początku wrogo nastawiony do uczniów. Na rozgrzewkę serwuje im dylemat: a czy u? Przy podawaniu ilości  droczy się z uczniami brakiem spójności: kilogram papryki (nie papryk) ale kilogram cytryn (nie cytryny). Tych na nieco wyższym poziomie atakuje przecudnej urody tabelką z formami "ile" oraz" ilu"? Ale największą jego złośliwością jest wpływ na formę czasownika w zdaniu. I to wystarczy, aby każdy cudzoziemiec, który uczy się języka polskiego szczerze go nie cierpiał.

Brzmi interesująco? Więcej informacji o dopełniaczu znajdziecie tutaj: Dopełniacz - niekwestionowana gwiazda polskiej deklinacji.

 

Celownik

Niektórzy uważają, że da się bez niego żyć. Można przecież powiedzieć: "kupiłam prezent dla mamy" zamiast "kupiłam prezent mamie". Zwłaszcza, że jak uczeń włożył już sporo trudu w opanowanie dopełniacza, to chciałby mieć teraz jak najwięcej okazji, aby go używać.  Ciężko tylko jakoś bez celownika prawić komplementy 😉

 

Biernik

Uczniowie mają w stosunku do niego mieszane uczucia. Z jednej strony go lubią, bo w porównaniu z dopełniaczem czy miejscownikiem, nie sprawia im tak dużo problemów.  Z drugiej jednak strony trudno im zrozumieć jego funkcję. Zniechęca ich do niego także długa lista czasowników do zapamiętania oraz fakt, że w przeczeniach i tak muszą przerzucić się na dopełniacz. 

 

Narzędnik

Należy do najłatwiejszych zagadnień w polskiej gramatyce i jeśli chodzi o przypadki, to jest on zdecydowanie najbardziej przyjaznym uczniom. Ma łatwe do zapamiętania koncówki, niewiele wyjątków i do tego jest bardzo praktyczny.  Daje początkującym poczucie, że mogą już dużo zakomunikować. Pozwala bowiem opowiadać o sobie i o innych,  o tym czym się interesujemy i z kim lubimy spędzać czas, jak lubimy podróżować oraz z czym pijemy kawę. Same przyjemne rzeczy! 

 

Miejscownik

Na pierwszy rzut oka miejscownik nie wydaje się być taki zły. No właśnie, tylko na pierwszy 😉 Bo już na drugi widać, że odmiana rzeczownika w miejscowniku to nie lada wyzwanie. Tabelce z alternacjami możemy śmiało przyznać pierwsze miejsce w kategorii onieśmielania uczniów. Od tych wszystkich alternacji może zakręcić się w głowie, a żeby było lepiej rzeczowniki rodzaju żeńskiego postanowiły, że jeszcze trochę to wszystko utrudnią  i dorzucą swoje alternacje, inne od tych w rodzaju męskim i nijakim. Jakby jeszcze było za mało rzeczy do zapamiętania, uczniowie muszą sobie również przyswoić konkretne przyimki, bo przecież miejscownik do opisu lokalizacji wymaga użycia przyimka.  I teraz to, co rozczarowuje uczniów najbardziej - nie każde umiejscowienie w przestrzeni będzie można opisać za pomocą miejscownika. 

 

Wołacz

Niektórzy twierdzą, że wołacza używają już tylko nauczyciele. I pomimo tego, że jest to mocno przerysowane stwierdzenie, to jest w nim ziarno prawdy. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że najrzadziej używanymi przypadkami są wołacz i celownik. Coraz częściej wołacz w wielu wyrazach wypierany jest przez mianownik, a celownik zostaje zastępowany dopełniaczem. Czy nasi uczniowie mogą się komunikować bez znajomości wołacza? Oczywiście, że tak. To czy warto go w ogóle wprowadzać? Zdecydowanie tak! Dlaczego? Ponieważ będą go potrzebować zarówno w oficjalnej korespondencji, jak i codziennych sytuacjach. Używany w bezpośrednich zwrotach nadaje im emocjonalne nacechowanie, którego próżno szukać w innych przypadkach.  

 

Najczęstsze błędy przy nauce przypadków. 

Nauka przypadków to zdecydowanie największe wyzwanie zarówno dla nauczyciela, jak i ucznia. Jeżeli źle do tego podejdziemy, możemy skutecznie zniechęcić do dalszej nauki nawet miłośników gramatyki. Przyjrzyjmy się kilku najczęstszym błędom popełnianym przy nauce przypadków.

 

Przeładowanie terminologią

Sporo uczniów ma ogromne trudności nawet z prostymi terminami i kategoriami gramatycznymi i nie rozróżnia podstawowych części mowy. Zwłaszcza, jeżeli nigdy wcześniej nie uczyli się żadnego innego języka obcego. Nawet tak proste informacje, jak to, że rzeczownik odpowiada na pytania: kto? co? a przymiotnik: jaki? jaka? jakie? może być dla wielu osób nie do przeskoczenia. Jeżeli nie uczymy Słowian, to tłumaczenie, że biernik odpowiada na pytanie: kogo? co? też nie jest zbyt pomocne. Dla wielu obcokrajowców to czysta abstrakcja. Większość uczniów nie zrozumie również tego, że biernik pełni funkcję dopełnienia bliższego. Nie oczekujmy od naszych uczniów, że będą w stanie określić, jakimi składnikami wypowiedzenia są dane słowa. Takie określenia jak okolicznik czy przydawki nie pomogą w opanowaniu przypadków. 

 

Brak kontekstu i gramatyka dla gramatyki

Informacja, że przypadki służą do wyrażania stosunków zachodzących między składnikami wypowiedzenia niewiele rozjaśni w głowie przeciętnego ucznia. Jeżeli taki system nie występuje w jego języku ojczystym, to trudno mu sobie to wyobrazić. Lepiej skupić się na funkcjach, jakie pełnią przypadki, kontekstach, w jakich występują i czasownikach, z którymi się łączą. Powinniśmy dążyć do maksymalnego uproszczenia wiedzy gramatycznej, jaką serwujemy naszym uczniom. Tak, aby była  łatwiejsza do strawienia ;) Pamiętajmy też o tym, że przypadki powinny być jedynie narzędziem, które ułatwi uczniom komunikację w języku polskim. Nikt nie uczy się języka po to, aby w wolnych chwilach uzupełniać luki w ćwiczeniach 😉

 

Za dużo na raz i zbyt wysokie oczekiwania

To najczęstszy błąd młodych nauczycieli. Często jednorazowo serwują swoim uczniom tak dużą porcję wiedzy, że wystarczyłaby na cały miesiąc. A przypadki powinno się jeść małą łyżeczką. Już sam fakt, że większość słów, które występują w języku polskim przez coś się odmienia jest dla wielu uczniów tak szokujący, że samo pogodzenie się z nim zabiera im trochę czasu 😉

Nie ma się co oszukiwać, odmiana przez przypadki w języku polskim to zagadnienie, które wysoko stawia poprzeczkę zarówno uczniowi, jak i nauczycielowi. 

 

Jak skutecznie uczyć polskiej deklinacji?

Była już umowa o tym, czego nie robić, to teraz pora na garść praktycznych wskazówek. 

 

Dawkuj wiedzę!

Zacznij od informacji, że wyrazy odmieniają się przez liczby i przypadki i  ta odmiana nazywana jest deklinacją. A potem stopniowo i z pomysłem pokazuj, jak wygląda odmiana rzeczownika przez przypadki. Nie wszyscy Twoi uczniowie będą od razu gotowi na jednoczesną odmianę przymiotnika i rzeczownika. Nie zarzucaj ich też od razu wszystkimi wyjątkami i nieregularnościami. 

I pamiętaj, szczerość popłaca. Nie ma sensu wmawiać uczniom, że jakiś przypadek jest łatwy. To im nie pomoże, a raczej wpędzi ich w kompleksy i zniechęci do dalszej pracy. Nie przekonuj też, że wszystkie przypadki gramatyczne są tak samo ważne. Nie obawiaj się, że jeżeli szczerze przyznasz, że najrzadziej używanymi przypadkami są wołacz i celownik, to uczniowie nie będą się ich chcieli uczyć. 

 

Wykaż się zrozumieniem!

Często, kiedy mamy już na karku kilka albo kilkanaście lat doświadczenia, wpadamy w swoistą rutynę i ciężko nam się wczuć się w położenie ucznia. Skoro inni się nauczyli, to on też powinien, prawda? Wystarczy jednak samemu zacząć się czegoś uczyć, aby szybko na nowo poczuć na własnej skórze, jak trudne są początki. Zwłaszcza, kiedy uczymy się języka tak bardzo odmiennego on naszego rodzimego. 

Warto czasem nawet trochę ponarzekać z naszym uczniem. A przynajmniej go wysłuchać. Przyznajmy mu rację, kiedy mówi, że fakt, że prawie wszystkie wyrazy się odmieniają w języku polskim, to jakiś kiepski żart. Wykażmy się empatią, kiedy zwierza się nam, że swobodny szyk zdania doprowadza go do szału, bo skąd on ma niby wiedzieć, który wyraz to podmiot?!

 

Szukaj kreatywnych metod!

Co byście powiedzieli na nadanie każdemu przypadkowi jakichś cech ludzkich? Od razu staną się one zdecydowanie bliższe i łatwiejsze do przyswojenia. Dopełniacz, na przykład, możemy przedstawić jako marudnego pesymistę - ciągle mówi nie i narzeka na brak wszystkiego. Jest też świetnym matematykiem. Cały czas coś mierzy, waży i liczy. Lubi zwłaszcza duże liczby. I do tego jest bardzo uprzejmy - zawsze pamięta o życzeniach. 

 

Ułatwiaj zapamiętywanie!

Sięgaj po mnemotechniki, które ułatwią zapamiętanie końcówek. Wykorzystuj materiały wizualne, które pomogą uczniom zapamiętać, z jakimi czasownikami łączą się dane przypadki. Twojemu uczniowi będzie zdecydowanie łatwiej zapamiętać, że celownik łączy się m.in z czasownikiem przyglądać się, jeżeli będzie sobie mógł ten czasownik zwizualizować. Nie zapominaj również o grach i łamigłówkach, które uatrakcyjnią uczniom naukę odmiany danej części mowy.

 

Skup się na komunikacji!

Przypadki są jedynie narzędziem, które ma służyć uczniom do komunikacji.  Automatyzacja jest ważna, ale komunikacja jeszcze ważniejsza. Pokazuj konteksty i funkcje każdego przypadka. Uczeń powinien wiedzieć, że miejscownik służy do opisu lokalizacji, celownik opisuje głównie dawanie,  a wołacz jest używany w funkcji apelu podczas zwracania się do różnych osób. Nie bój się sięgać po scenki sytuacyjne czy role do odgrywania. To one pomogą twoim uczniom przekonać się o przydatności każdego przypadka.  Aha, i jeszcze jedna ważna uwaga... pamiętaj, że uczeń to nie słownik, nie musi być zawsze poprawny 😉

 

I to by było na tyle...

Jeżeli wciąż czujecie niedosyt i chcielibyście poznać więcej sposobów na to, jak uczyć nie tylko skutecznie, ale i przyjemnie, mam dla Was dobrą wiadomość. Już wkrótce kolejne teksty, a w nich więcej praktycznych wskazówek. 

A w międzyczasie możecie zerknąć do naszych Pogadanek z Przypadkami   oraz Przypadkowych Kart. Pogadanki z Przypadkami zawierają 24 gry dla uczniów na poziomach A2-B2. Pomogą Wam one powtórzyć oraz utrwalić przypadki w ciekawy, angażujący i co najważniejsze komunikacyjny sposób. Celem gier jest pokazanie uczniom, że przypadki to niezwykle przydatne narzędzie, które pozwala im wyrażać więcej i tym samym komunikować się lepiej.  Przypadkowe Karty to z kolei materiał wizualny, który ułatwi Waszym uczniom zapamiętanie znaczenia najpopularniejszych czasowników oraz ich łączliwości z konkretnymi przypadkami. Karty pozwolą Wam połączyć automatyzację z produkcją językową. Możecie je również wykorzystać do ćwiczenia koniugacji, czasów czy aspektów. Zarówno Pogadanki z Przypadkami, jak i Przypadkowe Karty dostarczą Wam sporo pomysłów na całkiem przyjemne lekcje z deklinacją 🙂

Powrót do blogu